Dziesięciu musherów z Polski stawiło się w ten weekend na zawodach w niemieckim
Frauenwald: Mateusz Surówka, , Mikołaj Włodarczyk, Mateusz Juszczyk, Dariusz Juszczyk,
Agnieszka Błach, Tomasz Jamroży, Ryszard Jamroży , Jakub Słowik, Marek Wójcik
wszyscy z klubu Durango Rimo oraz Waldemar Stawowczyk z klubu Wataha.
Na miejscu czekała nas niemiła niespodzianka. Organizatorom zepsuły się dwie
maszyny do odśnieżania i stake-out był o połowę mniejszy niż w poprzednich latach.
A na zawody zjechachało się ponad 130 załóg. Mniej wiecej o 4 po południu zaczął
się "sajgon". Zawodnicy ustawiali samochody tak blisko siebie, że psy sikały do
przyczep kampingowych. Z nadejściem zmroku wszystkim puściły nerwy no i zaczęło
się. Polacy zwarli szeregi i byli gotowi na III wojnę światową:-) Rozpoczęły się
walki o miejsce. Najpoźniej nadjeżdżające ekipy ustawiały swoje pojazdy na drogach
dojazdowych na start. Mniej więcej o 18.00 popłynęła pierwsza krew. Pobili się
dwaj Niemcy i trzeba było wzywać ochronę. Polacy solidarnie bronili swoich i tak
nie najlepszych pozycji. Przekleństwa leciały w kilu językach jednocześnie:-)
Dopiero pierwszy wieczór maszera rozładował emocje.

Mikołaj pojechał na zawody w kiepskiej kondycji - silnie przeziębiony. Lekarz
zastanawiał się długo zanim zezwolił na udział w wyścigu z przykazaniem, że nie
wolno mu się przemęczyć:-) A trasy trudne - nie pozwalały na sielską jazdę: górki,
długie podjazdy, głęboki śnieg.
Po pierwszym dniu zawodów Mikołaj w klasie C1 miał drugi czas za Mateuszem Surówką.
Wieczorem rozdano wyniki. I tu niemiła niespodzianka: organizatorzy zamienili
czasy Mikołaja i kolegi klubowego Tomka Jamrożego, który w tym dniu miał gorszy
czas i powinien zająć trzecią pozycję. Ze względu na to, że zamiana dotyczyła
zawodnika z Polski i z naszego klubu, Mikołaj nie oprotestował wyników.

Niestety w drugim dniu zawodów Mikołaj miał czwarty czas i w rezultacie po dwóch
dniach zawodów zajął 4 miejsce ze stratą do trzeciego niecałe 5 sekund.
© Copyright wirtualnywydawca.pl





